Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

zamknij

Ustawienia tematu

Wybór layoutu
Wybrany kolor
Aktywny kolor
Wybierz kolory
Curent Color:
Wyczyść

OSTATNIE POSTY

Bestsellery

Camp Cafe Burgers - recenzja.

Camp Cafe Burgers - recenzja.

Food Trucki Pasja Na Kółkach sty 25, 2019 Recenzje 1Komentarze

Chciałbym rozpocząć nowy rozdział w sekcji bloga, gdzie będą zamieszczane recenzje kolejnych food trucków, które odwiedziłem. Będę opisywał auta, które mnie zaciekawiły albo u których nie udało mi się wcześniej zawitać. Może w przyszłości uzbiera się z tego materiał na kolejną książkę, kto wie:). W recenzjach będę nie tylko oceniał ofertę, ale również wygląd food trucka i ogólnie pomysł na cały biznes na kółkach.


Truckiem, który ma przyjemność rozpocząć cykl recenzji jest Camp Cafe Burgers. Dlaczego właśnie ten? A no dlatego, że akurat ten właśnie food truck stanął na mojej dzielnicy — w Gdańsku Oliwie i to zdarzenie popchnęło mnie do tego, żeby zacząć pisać recenzje kolejnych food trucków. Jak mawiają „Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry”. Camp Cafe Burgers zaparkował w pobliżu pętli autobusowej przy Dworcu PKP Gdańsk Oliwa, w miejscu po kultowej w swoim czasie budki z zapiekankami „Mario” czynnej do późnych godzin nocnych. Wpadało się tam najczęściej po melanżach i po powrocie nocną komunikacją do domu. Zapiekanki u „Mario” były na bogato, z górą dodatków jak prażona cebulka, czy różne surówki. Pamiętam też, że były u nich w ofercie wynalazki takie jak zapiekanka z kebabem. Można więc powiedzieć, że to były takie pierwsze nieśmiałe street foodowe „fuzje” w naszym mieście.;) W podwórku budynek obok znajduje się budka z kurczakami z rożna. Działający tam stalowy rożen jest na zewnątrz prywatnego domu i jeżeli chce się złożyć zamówienie, to trzeba zadzwonić dzwonkiem do drzwi, po czym starsza pani wychodzi, otwiera maszynę, sprawdza, czy wszystko gra i wydaje nam do rąk zapakowanego w aluminiową folię gorącego kurczaka. Po drugiej stronie pętli autobusowej działają jakieś budy z kebabami, a obok nich swojego czasu istniała włoska restauracja, zarządzana przez lokalnych gangsterów. Nawet osobiście byłem w tym miejscu naocznym świadkiem linczu w biały dzień i porachunków między dresiarzami. Witajcie na Oliwskim Bronxie. Przechodząc dalej w stronę Biedronki przy ul. Droszyńskiego działa inna miejska legenda — bar „U szwagra” serwujący sandwiche z kurczakiem, kebaby i zapiekanki. Jakoś nigdy tam mi nie smakowało, ale bar ma swoich stałych bywalców i dzielnie opiera się próbie czasu, funkcjonując bez zmiany swojego wyglądu od spokojnie kilkudziesięciu lat. Piszę o tych przybytkach gastronomicznych, bo na początku bardzo zastanawiałem się, dlaczego właściciele Camp Cafe Burgers wybrali to właśnie miejsce dla swojego food trucka. Byłem tym bardziej zdziwiony, bo premierę na tej miejscówce mieli późnym październikiem, czyli grubo po sezonie. Analizując jednak gastro korzenie tej lokalizacji, doszedłem do wniosku, że coś jest na rzeczy i może to nie było aż tak ryzykowne posunięcie, jak mi się na początku wydawało.

To, co muszę przyznać na wstępie to to, że właściciele postarali się estetycznie zaaranżować otoczenie samochodu. Powstał specjalny drewniany podest wyrównujący teren oraz drewniany stolik dookoła stojącego w tym miejscu drzewa, na którego gałęziach są zawieszone lampki tworzące wieczorem miły nastrój. Duży plus, że nie poszli na łatwiznę, stawiając po prostu na chodniku trucka. 

Ich samochód widziałem już wcześniej stojący latem na Campingu 34 w Sopocie i prawdopodobnie cała koncepcja auta była przygotowana właśnie pod letników, surferów i kamperowców. Kamping, kawa i burger. Ok, niech będzie, chociaż moim zdaniem czas burgerów na food truckach już minął. Dla mnie osobiście nie jest to wystarczająca atrakcja, żeby chcieć u nich zjeść, tym bardziej że na drugim końcu ulicy Krzywoustego mieści się stacjonarna burgerownia. Może te burgery u nich zostały wprowadzone do menu jako coś bezpiecznego, coś, co zawsze będzie miało wzięcie. Nie wiem. Prawda jest też taka, że burgery po prostu mi się przejadły i jeżeli mam coś zjeść na mieście to zazwyczaj wybieram inne dania. Na potrzeby recenzji zmobilizowałem się jednak, żeby spróbować ich dwóch pozycji. W menu do wyboru są dwa rodzaje pieczywa: żytnie i pszenne. Pierwszego spróbowałem burgera z kurczakiem,a innym razem ich klasycznego Camp bugera z sosem BBQ. Kanapka z kurczakiem to dwa stripsy kurczaka serwowane w bułce żytniej, która nawet przypadła mi do gustu. W środku dodatki takie jak pomidor, cebula, rukola, ogórek konserwowy oraz pikle z buraka, które fajnie tam pasowały. Camp burger w składzie bardzo podobny tylko zamiast kurczaka porcja 200 gramowej wołowiny. Wtopy nie było, ale fajerwerków również nie. Minus to gotowe sosy stojące na ladzie. Obsługująca pani powiedziała, że te sosy to tylko na dodatkowe życzenie klientów oraz do frytek, a w kanapkach są zupełnie inne. Nie wnikałem aż tak i aż takim specem nie jestem, żeby wyczuć czy fanex był też w bułkach.

Testy przeprowadzałem w grudniu, na ziemi leżał śnieg i był spory ziąb. Bardzo fajną sprawą okazała się zimowa promocja, że do każdego burgera dostajemy gorącą herbatę z cytryną i imbirem w gratisie. Skorzystałem i dogrzewałem się z wdzięcznością w oczekiwaniu na zamówienie.

Kilka słów o samym samochodzie. Auto to Renault Master T35 z fajną old skulową kanciatą bryłą. Samochód wcześniej jeździł pod szyldem gdańskiego lokalu Casino Diner, ale po zmianie właściciela została zmieniona identyfikacja i teraz całość jest oklejona w pastelowe kolory z umieszczonymi w kilku miejscach zdjęciami burgerów (można by było zrobić zdjęcia własnych burgerów, a nie korzystać z gotowców) oraz logotypami campera. Grafika na samochodzie przede wszystkim nie razi i myślę, że jak auto miałoby stać na jakimś kempingu, to stylistyka jest jak najbardziej pasująca.

Stojąc pod samochodem, zauważyłem również, że działają u nich dowozy i można ich kanapki zamawiać z dostawą do domu/biura.

Podsumowanie: Miejscówka dla trucka bardzo fajna, jedzenie daje radę. Jak macie ochotę wciągnąć szybko jakąś bułkę,to nie powinno być zawodu.

 

 

   

 
   

https://www.facebook.com/CampCafeBurgers/

Zakres cen: 17zł - 19zł

Godziny pracy: 12.00 - 20.00

1Komentarze

    • Avatar
      Pańcia
      Sty 26, 2019

      Jeden burgerek dla Pana, a drugi powinien być dla cierpliwego pieska:)

Zostaw odpowiedź

*
**Nie opublikowano
*Adres strony http://
*